Nowy York, ktory zachwyca.. 50


Lot do Stanów okazał się prawdziwą próbą dla mojej cierpliwości.. 11 godzin na tyłku w towarzystwie typowego Amerykanina z kwadratowym uśmiechem, mówiącym jak to w stanach nie jest awesome! Obok mnie pięcioro dzieci z rodzicami, ktôrzy ewidentnie nie dają sobie
rady.. A kobieta jeszcze w ciąży z następnym..
Lećmy dalej..
Ląduję, odprawa paszportowa.. Pada pytanie ” why You are here?”
” because i traveling around the world on motorbike,i wish to make my dreams come true!” No i się rozpoczyna teatrzyk.. Biorą mnie na kontrolę osobistą! Po kilku
pytaniach biorą mnie do pokoju jak z filmów, tysiąc tych samych pytań tylko inaczej zadanych.. A ja z moim angielskim..
Tak czy siak udaje mi się pokonać odprawę.. Wychodzę z lotniska i.. Jak strzał w pysk.. Klimat i temperatura zabójcza! 28 stopni, duszno że nie da się oddychać.. W sekundę cały spocony..
Po tygodniu zaczynam sie oswajać z tym, ale tutaj nawet w nocy jest 26 stopni! I ta duchota.. Ughhb
Jak odbieram NYC?
Drogo, bardzo drogo i jeszcze drożej.. a w dodatku gonitwa za pieniądzem i jedzeniem, które jest mega drogie!
Chłopak u którego spałem żył prawie tylko na odżywkach- bo taniej! Nie moje klimaty.. Sorry 😉
Odbieram moto i znikam z NYC)

Czy aby na pewno? Już niedługo się okaże..

facebooktwittergoogle_plusmailfacebooktwittergoogle_plusmail